środa, 2 września 2020

Powrót do szkoły w czasie pandemii

Ja jako mama bardzo przeżywałam powrót do szkoły, w końcu nie chodzili od marca.


Zdalne nauczanie dało nam w kość pod wieloma względami: po pierwsze dzieci się rozleniwiły, ja też nie byłam w stanie wytłumaczyć im wszystkiego i tak idąc teraz do szkoły na pewno mają niesamowite braki.


  Do samego końca wakacji czekałam na informacje co ze szkoła, czy idą i na jakich warunkach. Warunki są ciężkie, aczkolwiek do przeżycia. Dezynfekcja, brak infekcji itd. czyli norma.  Najbardziej zmartwiło mnie to, że dziecko jeśli kichnie lub zakaszle od razu jest izolowane, wzywany rodzic i kwarantanna-niby ok, ale mój syn jest alergikiem, który jest odczulany, a więc kichanie to jego regularny odruch jak np. ziewanie. Jednak dyrekcja i pedagodzy naszej placówki nie biorą pod uwagę, żadnego zaświadczenia nawet od alergologa.


To wszystko stresuje mnie i jego, bo nikt nie chciałby na tle znajomych być na cenzurowanym z podejrzeniem korony. Rozumiem, że sytuacja jest niecodzienna, że każdy uczy się funkcjonowania w takich warunkach, ale właśnie nikt tak bardzo nie ucierpiał na tym, jak właśnie dzieci. 


Teraz też lepiej nie będą mieć. Nauczyciele sprawdzą ich wiedzę, bo takie są odgórne wytyczne, po zdalnym nauczaniu, jak dla  mnie ok, ale są dzieci, które nie miały dostępu do internetu, czy np. nie miały sprzętu.


Zobaczymy co będzie dalej i jak długo potrwa stacjonarna nauka-oby jak najdłużęj!!!!!



wtorek, 18 sierpnia 2020

Nowy rok szkolny-kolejne wydatki

Za każdym razem kiedy siadam do pisania, powtarzam sobie, ze tym razem będę już regularna, że nie napiszę jeden post na miesiąc, ale przynajmniej jeden raz na tydzień. Teraz też takie mam postanowienie, i choćby skały wiadomo co robiły, postaram się go dotrzymać i w każdy wtorek coś tu napisać, bez wymówek i różnych głupich powodów, by tego nie robić.


Jako mama 4 dzieci, w tym trojki w wieku szkolnym, już przeżywam ich powrót do szkoły. No właśnie- powrót. Cały czas staram się śledzić najnowsze info w tej sprawie, czy wrócą, czy jednak nadal zdalne nauczanie. A jeśli wrócą to na jakich zasadach? Czy to w ogóle bezpieczne? Czy szkoła zapewni zaplecze higieniczne? I jak ogarną takie dzieci w zerówce, żeby się nie przytulały itd. Pytań jak zwykle mnóstwo, a odpowiedzi wciąż wymijające. 


Oczywiście oprócz tych dylematów, ważną sprawą jest wyprawka szkolna. Dla starszaków (6 i 7 klasa) o książki martwić się nie muszę, bo te zapewnia szkoła, ale jednak obuwie, stroje sportowe czy plecaki i piórniki muszą być. Gorzej z moją zerókowiczką, której wyprawka to mega długa lista.



A więc co powinno znaleźć się w takiej wyprawce?

-Plecak ----i jakby się to mogło wydawać, jego wybór wcale nie jest łatwy. Nie warto również oszczędzać na jego zakupie, ponieważ te tanie mogą najzwyczajniej w świecie nie dotrwać końca roku (chociaż to nie jest reguła). Należy również dobrać plecak dobrze wyprofilowany, żeby nie nadwyrężał kręgosłupa i na szerokich i miękkich szelkach, które nie będą wrzynać się w ramiona.  Ważne głównie w starszych klasach, aby miał więcej przegródek i był pojemny, bo książek i zeszytów naprawdę jest dużo.


-Zeszyty----w zerówce potrzebne są 2sztuki (w wąską linię i w kratkę), jednak w starszych klasach, zeszyty powinny być do każdego przedmiotu. Ja jako weteranka wśród matek szkolnych dzieci z własnego doświadczenia wiem, że lepiej kupować te w twardej oprawce, mimo, że są cięższe, ale przynajmniej ta oprawka do końca roku jest na tym zeszycie, a nie jak w przypadku miękkich oprawek, które po kilkukrotnym wyjmowaniu i wkładaniu do plecaka oddzielają zeszyt od oprawki


-Długopis/Pióro-----ojej czego to myśmy nie testowali, od piór na naboje, po wieczne pióra na tusz, do piór kulkowych, zwykłych długopisów, po ukochane przez większość uczniów pióra zmazywalne PILOT. Naprawdę w przypadku dzieci i szkoły, kiedy błędy zdarzają się notorycznie, bo albo dziecko zaczyna dopiero przygodę z pisaniem, albo pisania jest tak dużo, że po prostu stara się nadążyć, ewentualność szybkiej poprawy bez kleksów i brzydkich śladów jest wybawieniem


-Ołówek, kredki, gumka do  mazania-----jeśli chodzi o te młodsze dzieci to oczywiście kredki najlepiej LYRA lub BAMBINO (piszę z własnego doświadczenia, nie jest to reklama). Są to kredki miękkie, które dobrze układają się w malutkich rączkach i dają intensywny kolor. Oczywiście oprócz zwykłych kredek mogą być również potrzebne świecowe, czy pastele, ale to zależy od wymagań szkoły czy przedszkola


-Blok rysunkowy, techniczny, z białymi i kolorowymi kartkami------ tutaj też wszystko zależy od rodzaju szkoły


-Papier kolorowy zwykły, błyszczący i z samoprzylepnymi  kartkami


-Klej (najlepiej w sztyfcie)


-Nożyczki -----jeśli chodzi o te mniejsze dzieci, to należy zwrócić uwagę, żeby były bezpieczne i dostosowane do rączki (nożyczki są dla praworęcznych i leworęcznych)


-Farby, pędzle, podkładka i kubek na wodę -------zazwyczaj są to farby plakatowe, ale zdarzają się wymagania co do akwareli, czy farb olejnych (w starszych klasach)


-Teczki a4 ------w młodszych klasach na prace plastyczne, w starszych na testy itd.


-Strój na W-F------sportowe obuwie, podkoszulek biały (bawełniany) i krótkie spodenki czarne lub granatowe


-Obuwie na zmiane w szkole----- wybierzmy wygodne, żeby dziecko nie męczyło się w nim przez te kilka godzin codziennie, dobierzmy również takie, w których noga się nie poci


-Bidon i śniadaniówka




Oprócz tych wypisanych rzeczy na pewno znajdą się jeszcze inne dodatkowe gadżety potrzebne w szkole lub na konkretnych przedmiotach. Ta wyprawka jest podstawową, którą zazwyczaj zakupuje się na rozpoczęcie roku.


Koszt takiej wyprawki nie jest niski (nawet nie kupując rzeczy z najwyższej półki) i zazwyczaj przekracza otrzymane na rozpoczęcie roku 300+. Tymbardziej wyprawka w zerówce, kiedy rodzic musi zakupić podręczniki i wszystkie podstawowe wypisane wyżej akcesoria, a finansowego wsparcia nie ma. 


Nie będę tu jednak tą  madką, która tylko się oburza i liczy na wsparcie państwa, , bo zawsze sana kupowałam dzieciom wszystko do przedszkola, zanim wprowadzono te wszystkie finansowe dodatki, pragnę jednak zauważyć, że wydatki na rozpoczęcie roku szkolnego wcale nie są małe, a ceny w sklepach niby promocyjne w rzeczywistości są mega wysokie.


czwartek, 16 lipca 2020

Nie podcinaj mu skrzydeł!!!!


Jak większość wie, jestem mamą czwóreczki dzieci. Są cudowne, chociaż nieraz dają nieźle w kość, ale uważam, że bycie mamą to moje powołanie. 

Dzieci mają wiele pomysłów. Codziennie są lub chcą być kimś innym. Ich świat jest pełen marzeń. I powiem szczerze, że to bardzo dobrze, bo mega istotne jest mieć marzenia. Każdy je ma, nawet dorośli. I chociaż czasami wydają się całkowicie nierealne i nigdy nie osiągalne, cały czas wyobrażamy sobie, że to coś mamy, kupimy, lub pojedziemy w dane miejsce.

Dzieci także marzą, o różnych przedmiotach, ale także o tym, że w przyszłości będą: modelką, strażakiem, lekarzem czy piłkarzem. I niech mają te wyobrażenia, niech to sobie wizualizują, a my jako dorośli powinniśmy je wspierać.



Wielu rodziców widząc nierealność wyobrażeń dzieci po prostu się wkurza, karze znaleźć sobie jakieś zajęcie i przestać ciągle gadać bzdury, lub co najgorsze wyśmiewa te marzenia, całkowicie podcinając dzieciom skrzydła i zatracając w nich pewność siebie. No bo co sobie pomyśli dziewczynka chcąca zostać modelką gdy usłyszy:
     -Zapomnij o tym bo masz krzywe nogi

lub chłopiec chcący zostać piłkarzem, słyszący ciągle

-Jesteś za gruby na grę w piłkę. Nieudacznik itd.


Życie wielokrotnie pokazało, że ktoś, kto w dzieciństwie nie miał żadnych predyspozycji do danego zawodu, nikt w niego nie wierzył i każdy próbował odciągnąć go od nierealnego pomysłu, ale on się nie poddał, miał marzenia, wizualizował je i dążył do ich realizacji osiągnął wymarzony cel.

Jako rodzice, nawet w głębi duszy nie wierząc w przyszłościowe plany naszych dzieci, dajmy im wsparcie. Zapiszmy chłopców chcących zostać piłkarzem, bokserem czy golfistą do klubu sportowego- nie uda się, to nic, ale zostanie kondycja i samodyscyplina i świadomość, że się próbowało. Dziewczynkę chcącą zostać modelką zarejestrujmy w agencji modelek i reklamy, ale inspirujmy też do nauki języków obcych, które w tym zawodzie są niezbędne. Będziemy mieć pieczę, nad tym, a możliwe, że faktycznie, ktoś ją zauważy, a do tego języki obce zostaną na całe życie.

Pomagajmy im spełniać te marzenia, pokazując, że nic nie dzieje się sami i plan jest tylko początkiem, do którego realizacji potrzeba długiej drogi i ciężkiej pracy.

Jeśli dziecko naprawdę tego pragnie to dojdzie do upragnionego celu, a jeśli nie to wycofa się, ale będzie miało świadomość, że my jako rodzice byliśmy przy nim i dodawaliśmy skrzydeł, a nie podcinaliśmy je. 

czwartek, 19 marca 2020

ZĄBKOWANIE- zmora prawie wszystkich matek

Ząbkowanie-kiedy dowiadujesz się, że jesteś w kolejnej ciąży, to radość miesza się z przerażeniem właśnie ze względu na kolki i na ząbkowanie- przynajmniej tak było u mnie. 

I tak jak Mati nie miał kolek, to ząbkowanie daje nam popalić nadal!!!!!



Płacz, brak apetytu, stan podgorączkowy, nerwowość dziecka, a do tego jak w naszym przypadku dochodzi jeszcze zapalenie jamy ustnej. Po prostu full na jedno dziecko i jedną matkę. Nie ukrywam, że staram się jak mogę, żeby pomóc mojemu maluszkowi, ale z tym, czasami naprawdę jest ciężko. Każdy chciałby, żeby jego dziecko iało zawsze super hunor i w ogóle nie płakało. 


Mateuszek  ma już 21 miesięcy i dopiero 8 ząbków, więc te, które wychodzą teraz, mają do przebrnięcia już twarde dziąsła, dostosowane do pokarmów stałych, dlatego mój maluszek tak się męczy.

W aptekach jest wiele produktów na ząbkowanie, mających "magiczne" działanie. Ja będąc już weteranką wśród matek- w końcu ma się tę czwórkę sprawdziłam większość z nich i szczerze powiem, że stosuję leki przeciwgorączkowe, które automatycznie działają przeciwzapalnie Nurofen na przemian z Apapem i do tego żel na ząbkowanie DENTINOX. Do tego świetnym rozwiązaniem jest szczoteczka do zębów, której maluch używa, bo masuje sobie nią dziąsełka, co łagodzi ból . A na zapalenie jamy ustnej u nas niezawodna jest NYSTATYNA , którą pędzluję buźkę, bardzo dokładnie (Nystatyna jest na receptę)









poniedziałek, 24 lutego 2020

OWSIKI-zmora dzieci i rodziców

Jako rodzic, doskonale wiem, że owsiki mogą występować, ale ciężko dopuścić tą myśl do siebie.

Owsiki, podobnie jak wszy nadal są źle postrzegane, jako niedbalstwo rodziców w stosunku do dzieci, a w rzeczywistości, może być bardzo sterylnie ,że perfekcyjna pani domu byłaby dumna, a dzieci czy nawet dorośli mogą mieć niespodziewanych gości.

Ja powiem szczerze nawet nie przypuszczałam, że mój synek  ma owsiki. Kiedy nie spał po nocach, wiercił się i rzucał po łóżeczku, wietrzyłam pokój, albo podkręcałam ogrzewanie, bo sądziłam, że w tyn jest powód. Kiedy przy przebieraniu drapał się po brzuszku, to zmieniałam proszek i pieluszki, bo to na pewno ich wina. Kiedy przestał jeść to na pewno ząbki. Zaczerwienione okolice odbytu, to na pewno odparzenie.

Dopiero, kiedy przy przebieraniu zobaczyłam w kupce białe, wijące się niteczki, zdałam sobie sprawę co tak naprawdę dolega mojemu skarbusiowi.

 Owsica to choroba wywołana przez pasożyty - owsiki ludzkie. które najczęściej dostają się do organizmu przez połknięcie jaj lub inny kontakt z nimi. Z tego powodu owsica najczęściej dotyka dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, kiedy mają one kontakt z innymi osobami, które są 
potencjalnymi nosicielami.

Teraz jest wiele leków, które skutecznie pozbywają się owsików i pozwalają dziecku spokojnie funkcjonować, bez nocnych pobudek związanych ze swędzeniem. Oczywiście oprócz leków, należy pamiętać o innych ważnych zasadach:
-regularne, częste mycie rąk
-zmiana bielizny
-obcinanie na krótko paznokci
-częste odkurzanie i ścieranie kurzy
-zmiana pościeli


Przy stosowaniu leków, wziąć je powinni wszyscy domownicy, nawet Ci, którzy nie mają objawów owsicy.









środa, 21 sierpnia 2019

RABKOLAND- park rozrywki dla małych i dużych

Postanowiłam wprowadzić na bloga także relacje z podroży tych bliskich i malutkich, jak i większych (jeśli w końcu uda się nam gdzieś wybrać:-))

Z czwórką dzieci ciężko ogarnąć jakąś wyprawę, tymbardziej w przypadku, kiedy najmłodszy nie lubi jeździć, ale udało nam się wybrać do Rabkolandu.

Byliśmy tan już kolejny raz i zawsze wracany z uśmiechem na twarzy. Może jest to już starszy park rozrywki i nie równa się z tak modną teraz Energylandią, ale nadal jest tan wiele ciekawych atrakcji.

Dla najmłodszych jest kilka ciekawych karuzeli i wagoników przejeżdżających przez kolorowe parki, a farma, przyciągała je tak, że wracaliśmy tam kilka razy. Zwierzątka się ruszały, a w tle grała muzyka, co jeszcze bardziej je interesowało.


Starsi też znaleźli wiele atrakcji dla siebie: MUSIC EXPRESS czy VIKING, są naprawdę przyciągające i jestem pewna, że skorzystacie z nich kilka razy podczas pobytu.


W Rabkolandzie jest toaleta przystosowana dla mam z dziećmi, jest przewijak, więc to ogromny plus, jest także zaplecze gastronomiczne, jednak jeśli wybieracie się w sezonie to polecam wziąć ze sobą coś do jedzenia, bo kolejki i czas oczekiwania na cokolwiek jest dosyć wydłużony.

Co do cen to jest zniżka dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny (ok.6zł na bilecie), jednak uważam, ze dzieci 4 czy 5 letnie powinny mieć tańsze bilety, a nie jak osoba dorosła.

Pomimo kilku zastrzeżeń naprawdę polecam ten park i wracam do niego co roku z całą rodziną.





















poniedziałek, 27 maja 2019

MASCARA MED XL - VOLUME TUSZ DO RZĘS

Moje oczy są bardzo wrażliwe i ciężko dobrać do nich tusz. Próbowałam naprawdę setki rożnych od tych tanich po droższe i niestety do praktycznie każdego miałam jakieś zastrzeżenia. Teraz postanowiłam wypróbować tusz kupiony w aptece.

 MASCARA MED XL - VOLUME TUSZ DO RZĘS







Tusz kosztował 35zł zakupiony w aptece. Rzeczywiście skład jest ok, rzeczywiście przyciemnia rzęsy i je delikatnie pogrubia, ale niestety są też minusy. Do wad tego tuszu zalicza się to, ze jest bardzo płynny i się niesamowicie rozmazuje. Po wytuszowaniu trzeba spędzić chwilę na wyczyszczeniu powiek. Po kilku godzinach pojawia się także efekt pandy co nie wygląda zbyt estetycznie. Tak więc poszukiwania dobrego tuszu trwają nadal. Może któraś z was używa idealnego?  Moja opinia jest szczera i może komuś pomoże w zakupie.


niedziela, 27 stycznia 2019

Wełniane skarpety na chłody

W ostatnich czasach mróz nie odpuszcza dlatego do stylizacji ze spódniczką i kardiganem wybrała ciepłe, wełniane skarpety.










środa, 23 stycznia 2019

Oversizowy golf idealny na chłody

Ci co mnie znają wiedzą, że kocham swetry, golfy, a już w szczególności jeśli jest to oversize to na pewno zdobyło moje serce.

Dzisiejsza stylizacja jest w stonowanych kolorach szarości.